środa, 17 maja 2017

MICHELLE BRANCH "Hopeless Romantic" ( 2017 )

POP / ROCK

34-letnia dziś MICHELLE BRANCH debiutowała w wieku lat 17-tu. Międzynarodowy sukces odniosła rok później wydając drugi album "The Spirit Room" ( 2001 ) sprzedając go w nakładzie blisko 3 milionów kopii. Sama komponowała, śpiewała, grała na gitarze. Świetne piosenki popowo rockowe w amerykańskim stylu bardzo mną zawładnęły kiedy ten album był nowością. Artystka poszła za ciosem wydając dwa lata później równie kapitalny ( choć może już nie tak intymny ) drugi album zatytułowany "Hotel Paper" ( 2003 )...po czym zamilkła jako artystka solowa. Wydany w 2006 roku wspólny ( i jedyny ) album z JESSICĄ HARP pod szyldem THE WRECKERS już tak nie wciągał. Również solowa epka "Everything Comes And Go" z 2010 roku przeszła nie zauważona. Właśnie wydała pierwszą od 14 lat płytę będącą jej pierwszym wydawnictwem od 7 lat. Niestety, bardzo mizernym.

14 lat to wystarczająco długo by fani zdążyli o niej zapomnieć, a potencjalni nowi mają swoją aktualną muzykę. Artysta w takim momencie jest skazany na zaczynanie jakby wszystkiego od początku. Z pewnością wytwórnia - bojąc się finansowej klapy - postanowiła uwspółcześnić jej brzmienie dodając nieco nowoczesności i komputerów, co równa się z rozczarowaniem starych fanów, a ewentualni nowi - jak wspomniałem - mają swoję MTV itp kanały. Z bardzo ciekawej i oryginalnej artystki stała się zwyczajna, piosenki są zwyczajne, a czasami nawet dość kiepskie, które skaleczone zostały sztucznym brzmieniem. Na 14 nagrań wyróżnić można w zasadzie cztery: w starym stylu "Heartbreak Now", balladę"Knock Yourself Out" oraz dwa ostatnie - "Shadow" i kolejną balladę "City" zamykającą album. Szkoda, może następnym razem. Byle nie za kolejne 14 lat

POSŁUCHAJ:

https://www.youtube.com/watch?v=GYcOSA4K2s8

Pozdrawiam

OSKAR PENDYK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz